EURO2020 okiem Analityków PCDM – część 5
Udostępnij:

EURO2020 okiem Analityków PCDM – część 5

Dzisiaj mija równo tydzień od rozpoczęcia Euro 2020. Obowiązująca formuła rozgrywek fazy grupowej powoduje, że nikt z uczestników, przynajmniej teoretycznie, nie stracił jeszcze szans na awans, ponieważ przewidziane są cztery awanse z trzeciego miejsca. Mamy też drużyny, które dzięki dwóm wygranym są już w fazie pucharowej. Wczoraj do pewnych tego Włochów, dołączyli po wygranej z Austrię (2:0) również Holendrzy.

 

W dniu wczorajszym byliśmy świadkami najlepszego, jak dotąd meczu na Euro 2020, który był udziałem drużyn Danii i Belgi. Duńczycy prowadzili do przerwy 1:0, i kiedy wydawało się, że tego meczu nie powinni już przegrać, trener ich rywali desygnował w gry w drugiej połowie rekonwalescenta Kevina De Bruyne. Jego wejście na drugie 45 minut zupełnie odmieniło przebieg gry. Belgowie szybko przejęli inicjatywę, a De Bruyne najpierw wypracował akcję po której padło wyrównanie, by następnie samemu zaliczyć celne trafienie. W wyniku przegranej Duńczycy bardzo skomplikowali sobie sytuację, aby myśleć o fazie pucharowej muszą w poniedziałek pokonać Rosjan.

 

Wczoraj odbył się jeszcze jeden mecz w Grupie B. W którym Ukraina pokonała Północną Macedonię (2:1), a zdecydowanie najlepszymi zawodnikami w swoich zespołach byli obaj bramkarze, i to nie tylko dlatego, że każdy z nich obronił rzut karny.

 

Nasza jedenastka 2 kolejki Grupy B, przy preferowanym ustawieniu 4 – 4 – 2, wygląda następująco: 

L. Hradecky (Finlandia) – I. Diwiejew (Rosja), J. Vestergaard (Dania), T. Alderweireld (Belgia), J. Maehle (Dania) – T. Delaney (Dania), G. Kamara (Finlandia), K. De Bruyne (Belgia), M. Damsgaard (Dania) – R. Lukaku (Belgia). A. Miranczuk (Rosja).

 

Nasza jedenastka 2 kolejki Grupy C, przy preferowanym ustawieniu 3 – 5 – 2, wygląda następująco: 

H. Buszczan (Ukraina) D. Dumfries (Holandia), M. De Light (Holandia), E. Alioski (Płn. Macedonia) – F. De Jong (Holandia), G. Winaldum (Holandia), M. Sabitzer (Austria), R. Malinowski (Ukraina), A. Jarmolenko (Ukraina) – G. Pandev (Płn. Macedonia), R. Jaremczuk (Ukraina).

 

Dzisiejsze popołudnie i wieczór upłyną pod znakiem rywalizacji w Grupach D i E. Pierwszy mecz zostanie rozegrany w St. Petersburgu (15:00), w którym Szwedzi spotkają się ze Słowakami. W sytuacji, gdy ,,Biało – Czerwoni” przegrali ze Słowacją, a Szwedzi wywieźli jeden punkt z Sewilli, można powiedzieć, że tak naprawdę żaden wynik nie jest już dla nas satysfakcjonujący. To zaś oznacza, że bardziej niż zwykle – trzeba liczyć  wyłącznie na siebie.

 

Późniejszym popołudniem zobaczymy starcie Chorwacji z Czechami. Nasi południowi sąsiedzi wcale nie muszą ulec szukającym na gwałt punktów Wicemistrzom Świata, którzy są już jedynie cieniem drużyny sprzed trzech lat. Nad Wełtawą słychać też opinie, że drugi gol autorstwa Patrika Schicka dla Czechów w meczu ze Szkocją, stał się już niemal tak ikonicznym, jak ten Antona Panenki z konkursu rzutów karnych w 1976 r., gdy w finale Euro`76 Czechosłowacja pokonała Republikę Federalną Niemiec.

 

Oba te spotkania będą jednak czymś na kształt uwertury przed wieczornym meczem na Wembley, gdzie Anglia zmierzy się ze Szkocją. Tym drugim zdarza się pokonywać Albion (i to jednocześnie w jego świątyni futbolu) raz na 21 – 22 lat. Ostatni razy dokonali tego w 1999 r. w eliminacjach Euro 2000 (1:0, gol Dona Hutchonsona), a wcześniej w 1977 r. w ramach nierozgrywanych już Mistrzostw Wysp Brytyjskich  (2:1, gole dla Szkocji: Gordon Mc Queen i Kenny Dalglish). Gdyby zatem potomkowie Williama Wallace`a dokonali tego również dzisiejszego wieczoru, moglibyśmy powiedzieć, że mamy do czynienia z wydarzeniem, która zdefiniuje kolejne pokolenie szkockich fanów.

 

W grze w której szanse mają wszyscy – taki rezultat oczywiście jest możliwy. Niemniej, można sądzić, że gdyby Szkotom toczącym z Anglikami najstarszą historycznie rzecz biorąc rywalizację reprezentacyjną świata, udało się dzisiejszego wieczoru powtórzyć wynik z  roku 1872, czyli remis (0:0) to zapewne też byliby z takiego rozstrzygnięcia zadowoleni.

 

W przedmeczowych relacjach ,,The Guardian” zwraca uwagę, że futbolowe potyczki obu tych nacji to swoista sublimacja historycznych relacji angielsko – szkockich. Niemniej w świetle po brexitowej rzeczywistości dzisiejsza walko o środek pola na Wembley pomiędzy Johnem McGinnem a Kalvinem Phillipsem, może wyglądać dość blado na tle rangi kolejnego referendum w sprawie niepodległości, groźby kryzysu konstytucyjnego i ewentualnej secesji.

 

 

Kontakt