Zielone obligacje – instrument energetycznej transformacji dla wszystkich – artykuł ekspercki
Udostępnij:

Zielone obligacje – instrument energetycznej transformacji dla wszystkich – artykuł ekspercki

Zwrot klimatyczny, którego Unia Europejska jest globalnym liderem, uruchamia lub przyśpiesza szeroki wachlarz różnych procesów przyczyniających się do realizacji Zielonego Ładu. Takiego zatem modelu funkcjonowania unijnej i krajowej gospodarki, który pod względem emisji gazów cieplarnianych do środowiska w połowie tego stulecia osiągnąć ma (w porównaniu z bazowym 1990 r.) poziom: zero!

 

W tej sytuacji kluczowe stają mechanizmy oraz instrumenty realizacji tego celu. Obserwowany po 2015 r. dynamiczny rozwój rynku zielonych obligacji wskazuje, że tego rodzaju papiery wartościowe stają się jednym z wiodących sposobów finansowania energetycznej transformacji, tak na szczeblu międzynarodowym, jak i krajowym. Już sama skala wyzwań związanych z przebudową naszego bilansu energetycznego jakby predysponuje Polskę, aby stać się jednym z liderów tego rynku w Europie. Nie sposób oprzeć się bowiem refleksji, że przy całej swojej specyfice – zielone obligacje nie są jakimiś ,,Himalajami” rynku kapitałowego. W rzeczywistości są ,,zwykłe” obligacje ubrane w zielony kostium, który w możliwie najbardziej zwięzły i przystępny sposób staramy się w tym miejscu przybliżyć.

 

ZIELONA OBLIGACJA – to instrument finansowy w formie dłużnego papieru wartościowego, którego emisja związana jest z pozyskaniem kapitału na finansowanie lub refinansowanie korzystnych dla środowiska projektów inwestycyjnych.

EMITENT ZIELONYCH OBLIGACJI – to podmiot gospodarczy, czyli: skarb państwa, jednostka samorządu terytorialnego, instytucja ponadnarodowa, spółka prawa handlowego, pozyskująca w ten sposób środki na realizację korzystnych dla środowiska projektów inwestycyjnych.

RAMY ZIELONYCH OBLIGACJI – to dokument poprzedzający emisję sporządzony przez Emitenta (samodzielnie bądź przez zewnętrznego doradcą na jego rzecz), mający na celu przekonanie inwestora o zgodności planowanej oferty z zasadami emisji zielonych obligacji. Podlegający obligatoryjnej ocenie w formie tzw. drugiej opinii.

 

Trochę historii… i współczesności

Kiedy pod koniec ubiegłego wieku problemy ochrony środowiska i ograniczenia emisji gazów cieplarnianych zaczęły stawać na agendzie spotkań najważniejszych polityków i instytucji naszego globu, wydawało się, że dynamiczny (i szeroki) rozwój tego rodzaju form finansowania jest już tylko kwestią czasu, i to, dodajmy czasu bardzo krótkiego. Tak się jednak nie stało, a głównych tego przyczyn upatrywać zapewne należy w czynnikach, które zwykło się określać – sprzyjającym lub nie – klimatem inwestycyjnym. Ten zaś, co jakiś czas bywał mocno zakłócany kolejnymi seriami wstrząsów rynkowych. Przypomnijmy więc, że w 1994 r., czyli w dwa lata po historycznym Szczycie Ziemi w Rio de Janeiro, mieliśmy kryzys meksykański (tzw. ,,kryzys tequila”). Kolejny Szczyt w japońskim Kioto odbywał się w tym samym 1997 r., w którym akurat wybuch kryzys azjatycki, obejmujący wpierw Tajlandię, a potem rozlewający się na Malezję, Indonezję, Filipiny oraz Singapur i Koreę Południową.

Rok później rozsypał się rosyjski rynek finansowy, będący też przysłowiowym gwoździem do trumny Long – Term Capitl Management. Funduszu hedgingowego znanego z merytorycznego wsparcia, jakiego udzielali mu dwaj nobliści z ekonomii: Myron Scholes (ten od modelu Blacka – Scholesa) i Robert C. Merton.

U progu XXI stulecia rynki przeżyły pęknięcie bańki internetowej (tzw. ,,doc – com bubble”), a na przestrzeni lat 2007 – 2008 r. posypał się amerykański rynek kredytów hipotecznych, z nad wyraz bolesnymi, opóźnionymi konsekwencjami dla Europy Zachodniej i jej Stefy Euro w latach 2010 – 2011. Nie bez znaczenia w omawianym kontekście jest też i to, że ten największy wstrząs finansowy od czasów Wielkiej Depresji z 1929 r. miał podłoże w ,,toksycznych” papierach dłużnych.

Szczególnego jednak na tym tle znaczenia, wpisującego się zresztą w powszechnie znaną postępowość Kalifornii, nie tylko na tle USA, nabiera pionierska decyzja mieszkańców i władz samorządowych San Francisco z 2001 r., o dokonaniu zmian regulacjach umożliwiających emisję przychodowych obligacji (ang. Revenue Bond) klimatycznych. Zwanych potem ,,słonecznymi” (ang. solar bond), gdyż przedmiotowo ich emisja ukierunkowana była na zwiększenie wykorzystania odnawialnych, a zasadniczo solarnych źródeł energii.

Kiedy więc teraz w warunkach największej z kolei od czasów tzw. ,,hiszpanki” pandemii, jeśli nawet nie większej, bo ciągle niestety ona przecież trwa, rynek zielonych obligacji bije rekordy zainteresowania i osiąga skumulowaną wartość emisyjną przekraczającą bilion dolarów (ang. trillion), to uzasadnionym wydaje się stwierdzenie, iż dzieje się tak w dużej mierze dlatego, że po obu stronach rynku mamy do czynienia z daleko idącą świadomość ponadczasowego celu. Związanego z chęcią partycypacji w wysiłkach na rzecz zapobiegania urzeczywistnieniu się ryzyka poniesienia nieodwracalnych zmian środowiskowych. Takich więc, które nie da się realnie wycenić, a na które przez pryzmat rynków finansowych spojrzano w San Francisco już dwadzieścia lat temu. Jeśli świat wreszcie zaczął patrzeć na rzeczywistość w ten sposób, to Polska nie powinna mieć w tym względzie za dużo sobie do zarzucenia. O ile pierwszym międzynarodowym emitentem zielonych obligacji był w 2007 r. Europejski Bank Inwestycyjny, to pierwszym krajem, który tego dokonał jako instytucja Skarbu Państwa była w 2016 r. właśnie Polska.

 

Wykres 1 Skumulowane wartości wyemitowanych w skali świata emisji zielonych obligacji w latach 2007 – 2020 (mld zł).

 Źródło: Climate Bonds Initiative

 

W tym samym roku, w którym rynek zielonych obligacji znacznie zwiększał już swoją masę, jednym z emitentów stał się też Apple. W przypadku tej akurat spółki było to o tyle też istotne, że przez lata Apple nie miał potrzeb związanych z finansowaniem się dłużnymi papierami wartościowymi, a przez to nie legitymował się stosowną oceną ratingową. W rezultacie zdarzało się, że wiele podmiotów zbiorowego inwestowania, w tym również np. nasze TFI czy OFE, miały po prostu skrępowane ręce, gdyż ich regulaminy zakazywały nabywania aktywów nie objętych ratingami.

 

Zielone standardy

Rynek zielonych obligacji od strony formalnej znajduje się w procesie zaawansowanej, ale przejściowej, standaryzacji. Oznacza to, że przynajmniej na razie obowiązują nie tyle obligatoryjne zapisy, co przede wszystkim fakultatywne – zalecenia i zwyczaje. Wiele by mogło przemawiać za tym, aby taka właśnie, w dużej mierze samoregulująca się, oddolna formuła pozostała też jako docelowa.

 

Na gruncie praktyki międzynarodowej, a zwłaszcza europejskiej – instytucjami wyznaczającymi w tym zakresie standardy są przede wszystkim:

  • Międzynarodowe Stowarzyszenie Rynków Kapitałowych (ICMA) – Standard Green Bond Principles (GBP – ICMA),
  • Technical Expert Group (TEG) Unia Europejska – Unijny Standard Zielonych Obligacji (EU GBS),
  • Climate Bonds Initiative – Climate Bonds Standard,
  • Inne (np. agencje ratingowe)

 

Wśród ww. instytucji najbardziej zaawansowaną, a zarazem posiadającą najbogatsze doświadczenia w zakresie opracowywania zalecanych procedur ,,zazielenienia” instrumentów finansowych jest pierwsza z wymienionych, z siedzibą w Zurychu. Notabene jest ona też członkiem unijnej Technical Expert Group. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na to, że przy daleko idących podobieństwach standaryzacyjnych wybór któregoś z oferowanych może mieć bardzo konkretne znaczenie. Przykładowo, zasady zalecane przez GBP – ICMA dopuszczają możliwości refinansowanie poniesionych nakładów bez określonych ram czasowych, natomiast inne mogą, jak np. EU – GBS ograniczać taki okres czasu do 3 lat.

Według sformułowanych i proponowanych przez GBP – ICMA rozwiązań istota działań polega na tym, że oprócz standardowych czynności związanym przygotowywanie ,,zwykłej” emisji obligacji, pojawiają się dodatkowe podmioty, czynności i dokumenty. Razem tworzą one wspomniany powyżej zielony ,,kostium” w który obrany zostaje przygotowany do emisji instrument finansowy. Jego opis w formie Ram Zielonych Obligacji, czyli komplementarnego obok dokumentu emisyjnego (prospektu, memorandum) w szczególności zawiera:

  • pro-środowiskowy cel emisji, wraz ze sposobem jego określenia (tj. autonomicznie przez organy spółki, kolegialnie tzn. przez przedstawicieli przedsiębiorstwa lub/i przy pomocy zewnętrznego ,,zielonego doradcy”),
  • charakterystykę procesu wykorzystania pozyskanych środków finansowych,
  • procedurę poddania się zewnętrznej ocenie (tzw. Druga opinia),
  • charakterystykę procedur rachunkowych (osobno prowadzone subkonto dla zielonych obligacji) wraz ze sposobami administrowania i nadzoru na pozyskanymi z emisji środkami finansowymi,
  • procedurę raportowania (w trakcie okresu finansowania np. w formie trzeciej Opini oraz po jego zakończeniu).

Należy przy tym zaznaczyć, że raz (a dobrze) wykrojone Ramy Zielonych Obligacji mogą być wykorzystane w kontekście kolejnych emisji tego rodzaju instrumentów finansowych. W dużej mierze dlatego, że katalog celów jest nie tylko szeroki, ale też ciągle otwarty. Zdaniem Ekspertów z Instytutu Odpowiedzialnych Finansów – dotychczasowe doświadczenia wskazują, że:

zielone obligacje dobrze nadają się do realizacji projektów, które generują stałe choć relatywnie nieduże dochody i są rozłożone w dłuższym horyzoncie inwestycyjnym. (…) Idealnym projektem do sfinansowania tego rodzaju instrumentem jest średnio i długoterminowy projekt ekologiczny (np. słoneczny, wiatrowy) o stałych, niekoniecznie dużych przepływach finansowych…”

 

Wśród tych celów emisyjnych, które podpowiada teoria i praktyka rynku zielonych obligacji można wyszczególnić następujące:

  • odnawialne źródła energii (produkcja, przesyłanie, magazynowanie, urządzenia i produkty),
  • efektywność oraz poprawa efektywności energetycznej (np. w ciepłownictwie), inteligentne sieci energetyczne,
  • ograniczenie i kontrola zanieczyszczeń, np. w zakresie emisji gazów cieplarnianych, remediacji gleby, recykling odpadów obejmujących energooszczędne i efektywne pod względem emisji przekształcanie odpadów w energię elektryczną, polityka rolna i środowiskowa – tzw. zrównoważone rolnictwo (np. uprawy, hodowla zwierząt), biologiczna ochrona roślin, kropelkowe nawadnianie, akwakultura, zalesianie, ochrona lub/i odtwarzanie naturalnego krajobrazu,
  • ochrona bioróżnorodności lądowej i wodnej (zwłaszcza terenów przybrzeżnych i zlewiskowych),
  • gospodarka wodna, w tym gospodarowanie ściekami; infrastruktura wody pitnej, retencja, ograniczenie zagrożeń powodziowych,
  • czysty transport – elektromobilność w motoryzacji, kolejnictwie, różne formy transportu niezmotoryzowanego (bez emisyjnego), multimodalność itp.,
  • zielone budownictwo – budynki spełniające standardy i wymogi certyfikacji na szczeblu regionalnym, krajowym czy międzynarodowym,
  • produkty, technologie produkcji oraz procesy wydajne ekologicznie lub dostosowane do tzw. gospodarki obiegu zamkniętego,
  • analiza i pomiar klimatu, np. systemy i technologie umożliwiające monitorowanie klimatu i zagrożeń pogodowych bądź ich ulepszanie, czy wspieranie.

 

Wykres 2 Skumulowane sektorowe wykorzystanie wpływów z emisji zielonych obligacji za okres 2007 – 2020

Źródło: Climate Bonds Initiative

 

Zielone obligacje mogą być dla wszystkich

Jedną z cech odróżniających rynek kapitałowy od innych obszarów gospodarki, jest jego powszechna otwartość wynikająca m.in. z braku gorsetu patentowego. Jeśli więc jakiś produkt generuje popyt, to często pozostali uczestnicy tego rynku przy właściwym jego ,,skalibrowaniu” mogą go też z powodzeniem wykorzystywać gdzie indziej i na niższych poziomach funkcjonowania życia gospodarczego.

Nie ulega przecież wątpliwości, że sukces w postaci przeprowadzenia skutecznej transformacji energetycznej, dla której istotnym instrumentem wsparcia mogą być też zielone obligacje, zależeć będzie też od tego na ile w proces ten zaangażowany zostanie sektor małych i średnich podmiotów gospodarczych.

Tym bardziej, że dostrzegamy tu pewne obiecujące analogie z początków naszej transformacji. Kiedy w połowie lat 90. zeszłego stulecia rodził się w Polsce rynek obligacji komunalnych, to nie brakowało również i takich opinii, że jeśli już jakoś się rozwinie, to będzie on domeną największych miast czy województw. Z czasem okazało się, że owszem metropolie sięgnęły po ten sposób finansowania, lecz pierwszą tego rodzaju emisję przeprowadził w 1996 r. Ostrów Wielkopolski, a wkrótce, w awangardzie emitentów municypalnych papierów wartościowych znalazła się też wielkopolska wiejska gmina Mieścisko.

W tej sytuacji absolutnie nie jest dla nas zaskoczeniem, że pierwszym emitentem zielonych obligacji wśród jednostek samorządu terytorialnego stał się na jesieni 2020 r. ,,skromny” Grudziądz, a nie któraś z wielkomiejskich aglomeracji. Grudziądzkie przedsiębiorstwo komunalne Miejskie Wodociągi i Oczyszczalnie wyemitowały zielone obligacje przychodowe (na kwotę 63,2 mln zł) na finansowanie i refinansowanie inwestycji chroniących środowisko. W opinii ekspertów DNB Bank Polska, który współuczestniczył w tej emisji (i ją nabył): gospodarcze i społeczne skutki pandemii COVID-19 mogą przyczynić się do wzrostu zainteresowania tematyką ESG, a co za tym idzie inwestowaniem w zielone obligacje.

 

OPRACOWANIE

Zespół Analiz
Prosper Capital Dom Maklerski S.A.

 

 

Kontakt