Aktualna sytuacja na globalnym rynku towarowo – surowcowym – artykuł ekspercki
12 sierpnia 2021
Udostępnij:

Aktualna sytuacja na globalnym rynku towarowo – surowcowym – artykuł ekspercki

Światowy rynek towarowo–surowcowy, będący materialną podstawą tzw. realnej sfery gospodarki, a jednocześnie istotnie wpływający (cenowo) na jej sferę finansową (inflacja) na przełomie 2020/2021 roku wszedł w silny trend wzrostowy, który z nie mniejszym impetem był kontynuowany w pierwszej połowie br.

 

Tendencja ta to splot kilku pro-wzrostowych impulsów, wśród których trzy wydają się najistotniejsze, choć niekoniecznie w takiej właśnie kolejności. Pierwszy z nich, wiąże się z naturalnym po lockdownowym ,,odmrażaniem” gospodarki, a zwłaszcza odbudowywaniem się produkcji sfery wytwórczej, tj. przemysłowej. Drugi impuls, to efekt wzmożonego popytu zaopatrzeniowego, napędzanego z jednej strony wyniesionym z lockdownu przykrym doświadczeniem z pozrywanymi łańcuchami dostaw, z drugiej zaś, napędzany obawami o klimat stosunków w handlu światowym, w kontekście nasilających się zjawisk protekcjonistycznych oraz napięć geopolitycznych (i geoekonomicznych). Przede wszystkim tych na linii Waszyngton – Pekin. Nie ulega wątpliwości, że niejako synonimem tej wzmożonej aktywności popytowej są Chiny, a dokładniej mówiąc polityka zakupowa Państwa Środka. Za trzeci kluczowy impuls wzrostu uznać można aspekty pekuniarne, związane z nadmiarem pieniądza na rynkach finansowych. W warunkach wyśrubowanych cen ogromnej ilości aktywów (akcji) lub mało rentownych instrumentów dłużnych (obligacje, commercial papers) finansowe rynki towarowo – surowcowe stają się zwyczajowo atrakcyjnym miejscem dla płynnej alokacji kapitału. Zaskakuje on przy tym atrakcyjne wsparcie w ,,gołębiej” polityce monetarnej najważniejszych banków centralnych, przy jednoczesnej asekuracji bezpieczeństwa inwestycyjnego ze strony słabego przez większość omawianego okresu amerykańskiego dolara.

 

Jeśli zatem te trzy mega – impulsy nałożyć na kluczowe sektory towarowo – surowcowe, tj. paliwowy, metalowy i rolno – spożywczy, to sytuacja, co do przyczyn obserwowanej od kilku kwartałów progresji cen staje się dość klarowna. Rzecz w tym, że u progu drugiego półrocza interesuje nas to, co przed nami, przynajmniej w perspektywie dwóch najbliższych kwartałów.

 

Ocena stanu światowej koniunktury

Po recesyjnym 2021 r., w którym światowa gospodarka, tzn. wypracowywany łącznie w skali globu Produkt Krajowy Brutto skurczył się o –3,2 %, w tym roku wzrosnąć ma, w zależności od prognozującej tę wielkość instytucji, w przedziale: od +5,5 % do +6,0 %. Projekcje przyszłorocznego natomiast tempa wzrostu światowego PKB – zawierają się pomiędzy : +4,1 % a 4,9 %.

 

Należy jednak zauważyć, iż podane prognozy zasadniczo oparte są na założeniu scenariusza niezakłóconej kontynuacji, zatem raczej nie uwzględniają możliwości ponownego lockdownu wymuszonego kolejną falą pandemii COVID-19 na jesieni br., czy też na wiosnę 2022 r. Tymczasem, jak możemy zauważyć na przykładzie dynamiki rozprzestrzeniania się wirusa w Azji (zwłaszcza w jego wysoko zaraźliwym wariancie Delta, który jest też znacznie groźniejszy dla ludzi młodych), powrót do kolejnej blokady jest jak najbardziej możliwy, stąd też pojawiające się co jakiś czas gwałtowne reakcje rynków. Poza tym, nie bez przyczyny zadecydowano, że igrzyska olimpijskie w Tokio odbywać się będą przy drzwiach zamkniętych dla publiczności.

 

Stan zaszczepienia światowej populacji pozostaje ciągle daleki od preferowanego poziomu 70 % – 80 %, zatem takiego, który miałby dać szanse na nabycie tzw. odporności zbiorowej. W opublikowanym z końcem lipca br. raporcie Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) możemy przeczytać, że o ile pełne zaszczepienie w gospodarkach krajów wysokorozwiniętych kształtuje się na poziomie ok. 40 %, to w grupie gospodarek ,,wschodzących” wynosi ono ok. 11 %, a w państwach gospodarek ,,rozwijających się” pozostaje drastycznie niskie, aby nie rzec wręcz śladowe.

 

W tej sytuacji nie sposób zakładać, że gospodarka światowa, w tym również kraje Unii Europejskiej, pozostaną neutralne wobec kolejnej fali pandemii. Z tego względu nie można wykluczyć, iż rzeczywistemu tempu wzrostu światowej gospodarki w 2021 r. znacznie bliżej może być do +5 % niż +6 %, z tym, że jeśli można by tak te +5 % ,,wziąć w ciemno”, to nie zawahalibyśmy się ani przez moment. Nie jesteśmy zresztą w tym odosobnieni, w podobny sposób wypowiadają się niektórzy eksperci w wyspecjalizowanych w zarządzaniu aktywami i majątkiem prywatnych banków ze Szwajcarii oraz Niemiec. Przykładowo, zdaniem Mathilde Lemoine, głównej ekonomistki Edmond de Rothschild Group – globalne ożywienie będzie niższe niż oczekiwano i bardzo nierówne. Zaś osiągnięcie tegorocznego wzrostu światowego PKB w wysokości ok. +5,2 % oraz +4,9 % w 2022 r. warunkuje ona tym, że kraje G -20 przybędą z zakrojoną na wielką skalę pomocą szczepionkową państwom rozwijającym się. Podobnie wypowiada się Alexander Krüger, szef ekonomistów Bankhaus Lampe, podważający zasadność prostoliniowych, zatem niczym niezakłóconych scenariuszy wzrostu dla światowej i unijnej gospodarki. Oprócz zagrożeń wywołanych nową, niezwykle groźną falą infekcji, wskazuje on również na niepokojące sygnały w dostawach surowców i wyrobów półprzetworzonych.

 

Tabela 1. Prognozy wzrostu gospodarki światowej w latach 2021-2022

 Źródło: opracowanie własne na podstawie stron internetowych wymienionych instytucji.

 

Problemy zaopatrzeniowe

Ogólna dostępność towarów, na które wystawiane są kontrakty terminowe i opcje na finansowych rynkach towarowo – surowcowych nie jest raczej już problemem. Problemem, i to nie małym, pozostają natomiast dostawy surowców i materiałów półprzetworzonych. Przykładowo w Niemczech, industrialnym sercu Unii Europejskiej, zaopatrującym w różne dobra przemysłowe ok. 1/5 świata, aż 45 % ankietowanych w czerwcu br. przedsiębiorstw tego sektora uskarżała się na przestoje spowodowane zakłóconą ciągłością dostaw. Jest to zarazem jedna z głównych przyczyn, w wyniku których lipcowy odczyt wskaźnika koniunktury IFO (IFO Business Climate – wskaźnik klimatu biznesowego) spadł do 100,8 punków, po tym jak w czerwcu z wartością 101,7 pkt osiągnął 2-letnie maksimum.

 

Oprócz niemal symbolicznego już braku półprzewodników, odczuwa się m.in. niedobory granulatu z tworzyw sztucznych, stali nierdzewnej, czy gumy. Od wiosny zdarzają się miesiące, gdy produkcja przemysłowa bywa dużo niższa (nawet do 10 %) niż wynikałoby to z obłożenia zamówieniami. Przyczyny trudności zaopatrzeniowych są złożone, a do tych najczęściej wymienianych należą: spadek mocy wytwórczych (np. pożar fabryki półprzewodników w Japonii), wąskie gardła w przeładunkach kontenerowych i we frachcie, jak i również ekstremalne zjawiska pogodowe. Instytut Gospodarki Światowej w Kilonii (IfW) oszacował, że łączną wartość strat dla niemieckiej gospodarki, wywołanej przestojami w produkcji z powodów zaopatrzeniowych, wyniesie ok. 25 mld euro. W ocenie IfW udrożnienie produkcji powinno nastąpić nie wcześniej niż na przełomie III i IV kwartału. Wówczas niemiecki przemysł może wejść w przejściowy okres ponadprzeciętnego tempa wzrostu związanego z nadrabianiem wykonywanych zamówień. Naturalnie, o ile na przeszkodzie ponownie nie stanie pandemia i związane z nią obostrzenia.

 

Wskazane problemy nie poprawiają też ogólnego klimatu w międzynarodowej wymianie towarowej. Oprócz dotychczasowych napięć, ogniskujących się wokół relacji USA – Chiny, w obliczu problemów zaopatrzeniowych rośnie klimat nieufności, mnożą się oskarżenia o nieuczciwe wzbogacanie się, manipulowanie cenami itp. Z drugiej strony, Chiny zarzucają Unii Europejskiej przygotowywanie ogromnej bariery protekcjonistycznej w postaci podatku węglowego.

 

Wykres 1. Dynamika rocznych zmian CRB Index w okresie 1994 – 2021*

 Źródło: opracowanie własne na podstawie danych CRB; *stan na 27 lipca 2021 r.

 

Commodity Research Bureau Index (CRB), czyli Indeks Biura Badań Towarowych jest ,,nestorem” towarowych barometrów koniunktury, a jego geneza się sięga 1934 r. Z czasem stał się podstawowym wskaźnikiem oceny sytuacji na finansowych rynkach towarowo – surowcowych, a tym samym podstawowym benchmarkiem dla kategorii inwestycyjnych związanych z tą klasą aktywów.

 

Jego obecna struktura obejmuje 19 kategorii, z których największy, bo wynoszący 39 % udział mają produkty energetyczne (ropa i jej pochodne oraz gaz ziemny). Niemniej, jeśli na grupę produktów rolno – spożywczych, tj. roślinnych (34 %) oraz mięsnych (7 %) spoglądać jako na całość, co jest jak najbardziej uzasadnione, to widzimy, że zagregowany segment agrobiznesowy z udziałem 41 % waży w CRB najwięcej.

 

Warto również zauważyć, że pod względem instytucjonalnym aż w 93 % rynku CRB obsługiwana jest przez globalny duopol, tworzony przez dwie wielkie amerykańskie grupy kapitałowe, czyli CME Group oraz Intercontinental Exchange. Pozostałe 7 % koszyka, to obrót aluminium i niklem, metalami notowanym na London Metal Exchange, której parkiet od 2012 r. jest już częścią Hongkong Exchanges & Clearing.

 

Tabela 2. Struktura towarowa CRB Index.

Źródło: opracowanie własne na podstawie Refinitiv/CoreCommodity/CRB Index .

 

Tegoroczne zmiany cen podstawowych kategorii surowcowo – towarowych (tab. 3) wyraźnie emanują ,,zielenią”, a dwucyfrowe zwyżki kursów za okres siedmiu miesięcy tego roku, stały się jakby normą. Generalnie rynek w ostatnich kilku kwartałach miał pod co rosnąć. Wyszczególnione powyżej – prognozowane tempo wzrostu światowego PKB na poziomie przekraczającym +5 %, oznaczało, że gospodarka świata rozwijałaby się w 2021 r. w sposób najszybszy na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Nie brakuje opinii, że efekt ten, przynajmniej w kontekście narastającej niepewności, co do dalszego przebiegu pandemii COVID – 19 został już uwzględniony w cenach. Poza tym, warto zauważyć, że ,,Dr Copper”, czyli jak zwykło się określać miedź – po osiągnięciu maksimum na poziomie 10 270 dolarów za tonę, od połowy br. wyraźnie zaczął się dystansować od scenariusza niezakłóconej kontynuacji wzrostów. Na ten moment ,,czerwony metal” stracił od majowego szczytu prawie 10 %.

 

Umilkły też gdzieś głosy – nie tak dawno przecież zapowiadające udany szturm kursów ropy do wartości bliskich poziomom trzycyfrowym. Pod koniec lipca analitycy Goldman Sachs dokonali uaktualnienia średnich cen ropy naftowej (Brent) dla III oraz IV kwartału tego roku. W ich projekcji mają one wynosić odpowiednio: 75 oraz 80 dolarów za baryłkę. Nominalnie wartości te oscylują wokół tegorocznego piku z 6 lipca (77,84 USD/bbl), lecz w prognozie instytucji z Wall Street mowa jest o średnich cenach, a te w okresie styczeń – lipiec br. wynoszą dla ropy Brent 66,43 USD/bbl, co oznacza, że w tym i następnym kwartale musiałby trwale wzrosnąć o +13 % i +20 %. Pytanie zatem, co by się musiało wydarzyć, bo argument na którym opierają swoją projekcję w postaci trwałego niedoboru na poziomie 1,5 – 1,7 mln baryłek dziennie, jest znaczący. Niemniej nie do wszystkich, lecz trochę znających specyfikę rynku ropy i jego logistykę, musi on trafiać.

 

Dla wielu uczestników rynku towarowo – surowcowego pewnym zaskoczeniem są ujemne stopy wzrostu na złocie. Tym większym, że jedną z głównych tegorocznych narracji makroekonomicznych jest inflacja. Gros interpretacji wskazuje na przejściowość obserwowanych impulsów inflacyjnych, i w tym właśnie widzi istotne przyczyny ograniczenia popytu na złoto. Inni z kolei podnoszą argument cenowy, wskazując, że kurs ,,żółtego metalu” oscylujący wokół 1,8 tys. dolarów za uncję jest mało atrakcyjny. Wydaje się, że i jedni, i drudzy są w tym przekonywujący. Jeśli chodzi o rynek zbożowy – to trwające w naszej części świata żniwa zapowiadają się przynajmniej dobrze. Brak alarmistycznych sygnałów powoduje, że ci, którzy operują na rynku kontraktów zbożowych okazjonalnie – w tym okresie zazwyczaj z daleka trzymają się od tych parkietów. Oczekiwania co do notowań soi czy kukurydzy w dalszym ciągu pozostają korzystne, ponieważ popyt wydaje się stabilny, a lokomotywą jego wzrostu są chińskie niedobory paszowe, związane z koniecznością masowej odbudowy po zeszłorocznej pladze afrykańskiego pomoru świń (ASF). Zwiększona w związku z nim podaż mięsa w Państwie Środka istotnie ograniczyła chiński import.

 

Do niedawna jeszcze wydawało się, że druga połowa roku może przynieść trwałą poprawę notowań kakao. Oczekiwania te wiązano głównie z po pandemicznym odbiciem w europejskiej oraz amerykańskiej gospodarce. Napływające jednak z Wybrzeża Kości Słoniowej (ok. 50 % globalnej podaży w 2019 r.) informacje wskazują, że tegoroczna produkcja będzie wysoka. Tamtejszym plantacjom sprzyjać ma również aktualny układ La Nina (zjawisko pogodowe) zapowiadający dostateczną ilość opadów. Taka sytuacja skłoniła m.in. analityków Commerzbanku, aby wysłać rynkowi sygnał, że prognozowana na ten rok przez Międzynarodową Organizację Kakao (ICCO) nadwyżka popytu nad podażą w wysokości 165 tys. ton w rzeczywistości może być znacząco większa.

 

Pierwszy miesiąc drugiego półrocza przyniósł niezwykłe ożywienie na rynku kawy. Kursy notowań używki zarówno Arabiki, jak i Robusty wzrosły w sumie w lipcu o ok. +40 %. Tak znaczna, skokowa progresja jest pochodną anomalii pogodowej w ,,Kraju Kawy”, za którą uznać należy pojawienie się mrozu. Ostatni raz atak masy polarnego powietrza nawiedził uprawną południowo – wschodnią cześć Brazylii w 1994 r., a zbliżone do obecnych poziomy cenowe w wysokości ponad 200 centów za funt oglądaliśmy w 2014 r. Wstępne szacunki amerykańskiego Departamentu Rolnictwa wskazują, że tegoroczne zapasy kawy (gorsze zbiory też w Hondurasie i Kolumbii) nogą być najniższe od sezonu 2011/2012. Brazylia to także jeden z najważniejszych spichlerzy świata, gdyby więc fale mrozów zagościły tam na dłużej, wówczas może dojść do napięć w całym żywnościowym ekosystemie naszego globu.

 

Tabela 3. Procentowe zmiany cen wybranych kontraktów towarowo – surowcowych w 2021 r.* [%]

Źródło: opracowanie własne na podstawie stooq.com; *stan na 27 lipca 2021 r.; **kontrakty 3 miesięczne na LME .

 

 

 

OPRACOWANIE 

Departament Analiz
Prosper Capital Dom Maklerski S.A.

 

 

Kontakt